A z czym
tym razem do ludzi? Otóż projekt denko ostatnich miesięcy. Przyznam szczerze,
że nazbierało się tego trochę, ale czasu też było sporo. Mianowicie
sięgając pamięcią wstecz myślę, że to jakieś 6 miesięcy. Niektóre produkty
kupiłam jeszcze wcześniej, ale jakoś odkładałam je na bok potem wracałam, znowu
leżały. Na szczęście niektóre w końcu dotknęły dna! Do dzieła.
Ziaja, bursztynowe masło do ciała
Producent zapewnia o uzupełnieniu niedoborów lipidów, regeneracji bariery ochronnej, poprawie elastyczności, miękkości naskórka, ujednoliceniu, rozświetleniu.
Według mnie owszem nawilża i to bardzo. Te masło jako jedyne przyniosło ukojenie mojej wręcz spalonej skórze, jednak nie przemawia do mnie ten rodzaj rozświetlenia. Krem napakowany jest milionem sporych drobinek, przez co mam wrażenie jakbym obsypała się brokatem. I do tego przeraźliwy zapach, który dość długo utrzymuje się na skórze. Raczej nie kupię ponownie.
Ziaja, krem odżywczo kojący
Łagodzi podrażnienia, intensywnie nawilża, odżywia i wygładza.
Zgadzam się w 100%. Moja twarz w zimę należy do tych najbardziej przesuszonych, ten krem jednak uratował mój nos i spierzchnięte usta. Wrócę w tą zimę na pewno.
Nivea Soft, krem intensywnie nawilżający
Lekka formuła i intensywne nawilżenie.
Zgadzam się, nawilża i to całkiem ładnie. Niestety nie pobije Ziaji odżywczo-kojącej. Wolę tą tłustą formułę. Wydaje mi się być bardziej bogatsza. Ale Nivea na dzień pod krem tonujący nadaję się bardzo dobrze. Używałam ją w ten sposób, gdy nie byłam skazana na maści i kremy apteczne.
Ziaja, krem rumiankowy nieperfumowany
Wygładza, odżywia, łagodzi podrażnienia.
Jak dla mnie 3 x NIE. Wręcz przeciwnie uczulił mnie, wysuszył moją suchą skórę, nie zrobił nic dobrego. Starą metodą resztki kremu wsmarowałam w stopy. Nie kupię NIGDY.
Garnier, żel-krem oczyszczający
Oczyszcza i chroni przed wysuszeniem.
Delikatnie oczyszcza, dzięki czemu nie mam wrażenia napiętej skóry. Czy chroni przed wysuszeniem? Chyba tak, jeśli mnie nie wysuszył, a skóra nie stała się podrażniona. Jeden z lepszych dla mnie produktów do oczyszczania.
Alterra, krem do mycia twarzy z wyciągiem z dzikiej róży
Oczyszcza skórę dokładnie, nie uszkadzając jej bariery ochronnej. Pielęgnuje, chroni.
Dzisiaj zaczęłam 3 opakowanie. Uwielbiam ten krem. Stosuję go również do demakijażu. Radzi sobie wyśmienicie, przy czym nie podrażnia okolic oczu ani twarzy. Czuję jak dokładnie oczyszcza skórę. Niska cena i częste promocje pozwalają nabyć go za cenę w granicach +/- 7zł. Tanie nie znaczy złe!
Avon care, żel 3 w 1 oczyszczanie, tonizowanie, nawilżanie
Producent mówi: skóra staje się oczyszczona, stonizowana i nawilżona
Oczyszcza dobrze. I na tym plusy się kończą. Moja skóra stała się ściągnięta, przesuszona, podrażniona. NIE
Bioderma, Sebium H2O płyn micelarny do oczyszczania twarzy
Producent mówi: reguluje pracę gruczołów łojowych, koi, łagodzi, nie narusza warstwy ochronnej skóry, nie wysusza.
Jak dla mnie najlepszy płyn micelarny. Naprawdę załagodził moją podrażnioną skórę. Doskonale radzi też sobie z demakijażem twarzy. Gdyby nie tak wysoka cena zagościłby w mojej łazience na zawsze, a nie tylko do święta. Polecam.
Avon naturals, balsam do ciała
Nie preferuję balsamów, bo nie lubię tej lejącej się konsystencji. Pachnie troszkę sztucznie, ale truskawka jest wyczuwalna. Zapach zostaje na skórze przez kilka następnych godzin. Nawilża.
Zapewnienia: błyskawicznie odżywia i regeneruje przesuszone i zniszczone końcówki. Sprawia, że włosy się nie plączą i są niezwykle błyszczące.
Produkt na bazie silikonów, nie oszukujmy się. Ma za zadanie skleić nasze końcówki przez co do następnego mycia wydają się być zdrowe. Ma w składzie alkohol, więc przy dłuższym stosowaniu wysuszy nasze końcówki jeszcze bardziej i bez wizyty u fryzjera się nie obędzie.
Avon, płyn do kąpieli
Płyn jak płyn. Miałam już dużo kolorów. Bardzo przyjemnie pachną, pienią się też dobrze. Fajny gadżet do kąpieli. Pewnie w promocyjnej cenie znowu się skuszę.
Wystarczy. Teraz przydałyby się porządne zakupy. O tak. Ale teraz wracam do szkolnej rzeczywistości.
Cześć. D.