środa, 27 listopada 2013

Fotografia - jak to się zaczęło, co mnie ogranicza, co inspiruje, dlaczego tak kiepsko oraz jak lepiej.

Boję się użyć słowa "pasja", że względu na odpowiedzialność, jaka na tym słowie ciąży. Oglądam setki zdjęć najróżniejszych twórców (bez zapamiętywania zbędnych szczegółów, typu nazwisko autora, z całym szacunkiem dla takowych), czasem biorę w łapę ten najcenniejszy element plastiku w moim domu i próbuję wydobyć z siebie to, co najlepsze. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, jedynie tyle, że idzie mi lepiej niż wtedy, kiedy wzięłam do ręki aparat po raz pierwszy.
Pierwsze zdjęcia wyglądały tak:


Wniosek? Nikt nie rodzi się fotografem! ;)

W gimnazjum zaczęłam chodzić na kółko fotograficzne, dostałam aparat, nieco lepszy niż ten używany od małego na rodzinnych wakacjach. Ten, niestety skromny, sprzęcik służy mi do dzisiaj.
Zdjęcia jednak pozwalają mi w jakiś sposób pokazać siebie (zabrzmiało to bardziej banalnie, niż się spodziewałam, ale oddaje prawdę). Ostatnimi czasy w dużej mierze ogranicza mnie czas, ta zaklęta szkoła, która odbiera mi chęci.
Jeszcze w czasie wakacyjnej beztroski zakupiłam książkę, którą gorąco polecam (jak i również nadmorskie wyprzedaże książek), autorstwa kilku - wydaje się - wspaniałych kobiet.











Myślę, że warto zajrzeć również tutaj: http://traceyclark.com/category/shutter-sisters (blog autorki figurującej na górze listy).

Miałam też przyjemność pożyczyć na czas dłużej nieokreślony książkę spoglądającą na fotografię w sposób bardziej... techniczny. Oto ona od środka:



"Fotografia - jak lepiej fotografować" - John Hedgecoe






Co MOIM ZDANIEM decyduje o tym, że zdjęcie jest unikalne, ciekawe, intrygujące?    
 Krótko mówiąc, poza – oczywiście koniecznymi – czysto technicznymi umiejętnościami doboru dobrego światła kompozycji, kadru i ukazania tego w praktyce poprzez wybór odpowiednich ustawień naszego aparatu, liczy się również inwencja twórcza autora. Po pierwsze, wybór odpowiedniego tematu, po drugie – przedstawienie go w sposób nie tylko odpowiedni, ale także niezwykły, ujmujący, taki, który ukazałby temat inaczej, niż widzimy go na co dzień. Przerost formy nad treścią czy dobre posłużenie się światłocieniem w jakiś sposób mówiące o artyzmie fotografa potrafi być dla odbiorcy zagadką, przedmiotem rozmyślań oraz daje możliwość własnej interpretacji dzieła. Dobre zdjęcie to nie tylko „klik”. Czasem wymaga to paru godzin, innym razem wracamy w jedno miejsce parę razy, w celu uchwycenia lepszej chwili, lepszego światła. W celu uzyskania satysfakcjonującego efektu końcowego, ważną rolę odgrywa ewentualna graficzna obróbka naszej pracy.

     Warto również pamiętać, że dobry aparat nie czyni z nas fotografów.

   (ostatnie zdanie pełni funkcję pocieszenia mnie i mojego aparatu :D)

Dla stworzenia małego, nikłego kontraściku pomiędzy zdjęciami na samej górze posta, a zdjeciami, jakie wykonałam 'jakoś niedawno' :)
(w formie takiej, a nie innej, bardzo w skrócie)









* dla osób "bawiących się" w PhotoScape, polecam:
http://izuulec.blogspot.co.uk/search/label/Wykresy

Małymi, bardzo małymi kroczkami, ale da się ;)
Pozdrawiam i życzę ciepła w te okropne dni, Natalia :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz